Dzisiaj pora na drugą pannę świąteczną. Pannę, która miała się pojawić na blogu już rok temu, ale przypomniałam sobie o niej parę tygodni po świętach. Obiecałam jej sesję pod koniec 2013... i znowu zapomniałam, lansując Noelkę.
Nie miała dziewczyna szczęścia ;)
Oczywiście już po świętach przypomniałam sobie znowu, przez dwa dni ubolewałam nad swoją sklerozą. Albo roztrzepaniem. Albo kompletnym brakiem organizacji.
Nieważne.
Kiedy próbowałam zidentyfikować niebieskooką blondynkę zastanawiałam się przez chwilę, skąd ja tę zabawną drobną buźkę kojarzę. Poddałam się zakładając, że pewnie widziałam podobną gdzieś kiedyś u
kogoś, na jakimś blogu. A od dwóch dni zła byłam na siebie, że zagapiłam się z pokazaniem
na blogu lalki w świątecznej sukience, więc znowu będzie musiała rok
poczekać.
Aż zajrzałam na forum i doznałam olśnienia.
Lalka w świątecznej sukience, od roku czekająca na swoje pięć minut, to właśnie znajoma zabawna buzia.
- Co za czasy! Do bielizny musiałam się rozebrać żeby ktoś się wreszcie łaskawie zainteresował!
A tak komponuje się z krzewem, któremu zawdzięcza imię.
Kupiłam ją od cholery dawno temu, może nawet w latach 90, bo co kilka lat miałam takie zrywy, żeby sobie kupić lalkę, rozpakować, pomacać i schować na szafie. Lalkowy coming out nie był łatwy ;)
Przeleżała ten czas w pudle, oryginalne pudełko wyrzuciłam niestety od razu. Jest więc w stanie niemal nienaruszonym, była tylko lekko zakurzona. Straciła pantofelki (ale nie wydaje mi się, żeby były wybitnie unikatowe, obstawiam zwykłe białe szpilki), a jej włosy przyprószyła siwizna - a przynajmniej tak to wygląda. W rzeczywistości to tylko wykruszający się z włosów klej, którym lalka miała usztywnione karbowanie. Nie czyściłam go, bo chciałam ją pokazać w stanie najbardziej zbliżonym do fabrycznego.
Sukienka, którą lalka ma na sobie, jest nieco absurdalna z naszego punktu widzenia - na ramiączkach, ozdobiona lekką koronką, ale za to w bożonarodzeniowe wzory? Najwyraźniej moja czekoladka spędzała święta w bardziej tropikalnych klimatach.
Chociaż w tym roku... sukienka wygląda podejrzanie dobrze.
Wygoniłam pannę w plener, oczywiście ze względu na światło.
Poszła na spacer z siostrą, dla porównania. Siostra w futerku, na bogato ;)
- Ale tatusia chyba masz innego?
Świąteczna Susy ma namalowaną białą bieliznę, sygnaturę CO na plecach, karbowane włosy i czekoladową skórę. Ciałko TNT, nogi zginane na dwa kliki.
Na zakończenie jeszcze zdjęcie w bieliźnie z fleszem, bardziej czekoladowo :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zima. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zima. Pokaż wszystkie posty
sobota, 4 stycznia 2014
wtorek, 24 grudnia 2013
Noelka
Nasza znajomość zaczęła się 30 kwietnia.
Panna czekała oczywiście w znajomym koszu w SH. Rozczochrana, w bezczelnie zimowym stroju (prowokacja tym większa, że w tym roku śnieg leżał do kwietnia), bezwstydnie zadowolona z siebie.
Niemal kompletna, zagubiły się kolczyki, śnieżynki i prezent. Ale to nic, pewnie i tak w środku nic nie było ;)
Kupiłam to zimowe nieszczęście i schowałam na pół roku. Czekała cierpliwie, pewna swego.
Nie zapowiadali końca świata, więc święta musiały nadejść :)
Imię nasunęło się samo - Noelka.
Przed kąpielą miała jeszcze swoje firmowe loki, niestety zamienione w lekko sfilcowanego mopa. Na szczęście Bratzki mają naprawdę piękne, gęste włosy, dało się je wyczyścić i rozczesać. A loki... może kiedyś nakręcę, kto wie.
Dzisiaj Noelka prezentuje fryzurę a la Violetta Villas ;)
Przepraszam za monotonne i nieostre zdjęcia, modelka była pełna dobrych chęci, ale choinka nie chciała współpracować...
I jeszcze rzut oka na stan sklepowy:
Panna czekała oczywiście w znajomym koszu w SH. Rozczochrana, w bezczelnie zimowym stroju (prowokacja tym większa, że w tym roku śnieg leżał do kwietnia), bezwstydnie zadowolona z siebie.
Niemal kompletna, zagubiły się kolczyki, śnieżynki i prezent. Ale to nic, pewnie i tak w środku nic nie było ;)
Kupiłam to zimowe nieszczęście i schowałam na pół roku. Czekała cierpliwie, pewna swego.
Nie zapowiadali końca świata, więc święta musiały nadejść :)
Imię nasunęło się samo - Noelka.
Przed kąpielą miała jeszcze swoje firmowe loki, niestety zamienione w lekko sfilcowanego mopa. Na szczęście Bratzki mają naprawdę piękne, gęste włosy, dało się je wyczyścić i rozczesać. A loki... może kiedyś nakręcę, kto wie.
Dzisiaj Noelka prezentuje fryzurę a la Violetta Villas ;)
Przepraszam za monotonne i nieostre zdjęcia, modelka była pełna dobrych chęci, ale choinka nie chciała współpracować...
I jeszcze rzut oka na stan sklepowy:
Wesołych Świąt!
środa, 11 grudnia 2013
takie małe
Poranek po huraganie był piękny. Trochę mroźny, oszałamiający bielą i błękitem.
W sam raz na krótki spacer.
Pamiętacie, jak pokazywałam dwie małe Bratz, kupione w reklamówce z ubrankami i obuwiem? Nareszcie była okazja, żeby chociaż trochę je pokazać.
Oto one. Dwa cukierki na śniegu (nie licząc psa).
W sam raz na krótki spacer.
Pamiętacie, jak pokazywałam dwie małe Bratz, kupione w reklamówce z ubrankami i obuwiem? Nareszcie była okazja, żeby chociaż trochę je pokazać.
Oto one. Dwa cukierki na śniegu (nie licząc psa).
Niestety śnieg był zbyt puszysty, żeby szaleć z pozowaniem. Udało się tylko na ścianie zaspy.
sobota, 7 grudnia 2013
Pozdrowienia z zaspy
(dodałam post scriptum)
Zima postanowiła zapanować totalnie.
Zimowe plenery lalkowe zapewne nastąpią, ale raczej nie w najbliższych dniach. Pozwólcie, że będą zimowe plenery bez lalek :)
Tu, gdzieś pośrodku, jest droga:
Patrzymy w prawo...
Wiatr wywiewał sikorki z karmnika. Musicie mi wierzyć na słowo, że było ich tam kilka.
I jeszcze okno na świat :)
Zima postanowiła zapanować totalnie.
Zimowe plenery lalkowe zapewne nastąpią, ale raczej nie w najbliższych dniach. Pozwólcie, że będą zimowe plenery bez lalek :)
Tu, gdzieś pośrodku, jest droga:
Patrzymy w prawo...
Patrzymy w lewo...
Jabłka zostały z myślą o sarnach, ptakach i... listonoszu :) Dlatego są wyjedzone z niższych gałęzi.
Wiatr wywiewał sikorki z karmnika. Musicie mi wierzyć na słowo, że było ich tam kilka.
I jeszcze okno na świat :)
-------
Bez tego wiersza nie wyobrażam sobie początku zimy :)
Może to jakiś atawizm,
A może źli szarlatani -
Dość na tym,
Że zawsze są do tego balu absolutnie nieprzygotowani.
Zawsze ich ten bal zaskakuje
I nie wiadomo czemu -
Nigdy nie zdążą przygotować fraków,
Lam,
Muszek,
Cekinów
Lub diademów.
Nigdy do fryzjera nie idą,
Nigdy się nie kąpią przed tym balem,
W ogóle są tacy spokojni,
Jakby tego balu miało nie być wcale.
A całe to zachowanie,
To objaw bynajmniej nierzadki.
Tak samo przed pierwszym balem
Zachowywały się ich babcie,
Ich dziadkowie,
Ich ojcowie
I matki.
Są tacy opanowani
Jak pan Achilles pod Troją,
A potem nagle zrywają się, moja pani,
I lecą na ten bal tak jak stoją.
Sierść mają za toalety
I trwa to któryś już wiek -
A pierwszy bal PSA jest wtedy
Kiedy zobaczy pierwszy w swym życiu śnieg.
Ich Pierwszy Bal - Ludwik Jerzy Kern
Subskrybuj:
Posty (Atom)

