Poznajcie się...
Zacznijmy od tego, że w ogóle nie chciałam jej mieć. Nie lubię przecież Monsterek, uważam je za sztucznie wypromowaną modę, od początku do końca wymyśloną. Są za drogie, zwłaszcza w stosunku do jakości.
A poza tym nie, nie, nie. Nie chcę, nie potrzebuję, co ja bym z nią robiła.
Ale była aukcja na Allegro...
Kliknęłam przekonana, że ktoś mnie przelicytuje...
No i mam Frankę.
Gołą, ale poza tym w naprawdę dobrym stanie. Jest drobna, ładnie pozuje, chociaż sylwetkę ma jak sen szalonego ortopedy.
No i jest zielona :D
Oglądam, wykręcam ręce i nogi, niemal wącham ;) Musimy sobie dać trochę czasu.
Listka figowego użyczyła poziomka.