Nie miałam pomysłu ani czasu. Do czasu :)
A potem przypomniałam sobie mocno szczenięce lata. I nierozerwalny związek ducha z latarką.
***
To już prawie dziesięć lat? Niemal wczoraj, a z drugiej strony... minęło chyba kilka wieków.
Wtedy... Położyłam mojego niemal dwuletniego, już gadającego syna spać i wyszłam z sypialni. Wróciłam po kilkunastu minutach, sprawdzić, czy zasnął.
- Mamo, co to była za pani?
- Jaka pani?
- Stała tu. Patrzyła na mnie. Uśmiechnęła się, pomachała i poszła.
W domu, oddalonym o kilkaset metrów od najbliższych sąsiadów, byliśmy we troje. Syn, mąż, ja.
No i ta pani...