sobota, 16 listopada 2013

krótka opowieść o tym, że lepiej odzyskać głowę niż ją stracić

Co było pierwsze: jajko, czy kura?

Co w lalce jest ważniejsze: głowa, czy ciało? Zadaję sobie to pytanie od czasu do czasu, całkiem poważnie. Według mnie jednoznacznej odpowiedzi nie ma - czasami ważniejsza jest głowa, czasami ciało. Czasami warto robić przeszczep dla ratowania jednego lub drugiego, z powodu unikatowości, urody albo zwykłego sentymentu. Niby więc ważniejsza jest głowa, ale z drugiej strony jeśli tak miałoby być, po co jej nowe ręce i nogi? ;)

Historia dzisiejszej lalki jest łatwa do wymyślenia - ktoś atrakcyjną głowę przeszczepił na lepsze ciałko, porzucając stare. Ktoś inny wykorzystał atrakcyjniejsze ciałko, zostawiając sobie niepotrzebną głowę.

Rodziców dzisiejszej bohaterki znalazłam na forum. Najpierw od kupiłam ciało, które z kilkoma innymi przez wiele tygodni czekało na bliżej nie sprecyzowane coś. Znak od losu, mój kaprys, może na Gwiazdkę? Kto wie. W lalkach najbardziej cieszy mnie przywracanie do życia nikomu niepotrzebnych szczątków, więc wiadomo było, że wcześniej czy później coś się zdarzy.
I niedawno przyjechała do mnie pewna głowa...

(autorką zdjęcia głowy jest Medithanera, pożyczyłam bez pytania...)

Głowa jak to głowa, bez reszty ciała wygląda i czuje się dość głupio. Trzeba było coś z tym zrobić :)
Ciałko się ucieszyło, głowa też. Ale nic to w porównaniu z radością już skompletowanej lalki.


Głowa w wianie przywiozła ubrania i pieski. Jak widać plastik mało marznie w listopadzie.



Monotonnie tutaj, jeśli chodzi o krajobraz. Jabłonka ta sama, droga też. I brzoza w tle. Tylko liści i jabłek jakby ubyło. Ale nadal jestem chora, daję słowo, że spacer 15m od domu to już był wyczyn.

P.s. Nieświadomi efektów poczęcia rodzice to Medithanera i Mr. Bart :)

26 komentarzy:

  1. Prześliczna jest. Życzę zdrówka. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, bardzo się staram wyzdrowieć! :)

      Usuń
  2. Coś wiem o bicu 15 m rekordów. Pozdrawiam i będe Ci kibicować ;) Pies w tym bardzo pomaga... nawet jak widać plastikowy... a cała rodzinka psów to ho.. ho.. Cudne są ;D Buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do psów to mam kilka żywych, dobrze, że ma z nimi kto wychodzić. A czworonożne stado moich lalek rośnie w siłę, brakuje mi jeszcze jakichś kotów :)

      Usuń
  3. całkiem fajne włosy ma ta głowa i świetne ciuszki ze sobą przywiozła :) uwielbiam zdjęcia lalek w plenerze :) a co do tematu...hmm...i głowa i ciałko maja swoją wartość, jednak głowa to jakby taki kod dna lalki, przynajmniej dla mnie....mogę ją osadzać na różnych ciałkach a i tak to będzie wciąż ta sama lalka.....w odwrotnym przypadku niestety nie :)
    zdrowia życzę, bo coś długo cię trzyma choróbsko ! pozdrowienia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaczęłam się zastanawiać przy nakładaniu tej głowy - czy to nadal jeszcze fashionista, skoro ich najważniejszą cechą jest artykułowane ciałko? Może tak, skoro po łepetynie można rozpoznać co to za lalka i z jakiej serii - ale teraz jest sztywniarą, więc straciła swoją tożsamość...
      W sumie pisałam tylko o barbiowatych, ale gdyby rozszerzyć temat, są przecież hybrydy międzygatunkowe... i roztrząsać można w nieskończoność :)

      Usuń
  4. jakbyś nie napisała to bym się nie kapnęła że to ta sama droga, na której wcześniej blondyna była z pieskiem :) ja mam sporo ciałek i kilka starych łebków, bo wolę lalki artykułowane, a kilka sztywnych mi się spodobało, więc musiałam je przesadzić na ruchome ciałka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ciągle jest ta sama droga ;) Zmieniają się pory roku i ujęcia.
      Ale cieszę się, że nie rzuca się to za bardzo w oczy ;)

      Usuń
  5. Ja też nie zorientowałabym się , że okolica ta sama - chociaż to tak jak z tymi ciałkami - zmienisz głowę ( pora roku ) i już wygląda inaczej :) .
    Składaczek wygląda pięknie i widać, że jest szczęśliwy . Zazdroszczę niemarznięcia - mnie jest ciągle zimno :( . Czy to ciągle TO SAMO choróbsko ??? Zdecydowanie trzeba je przepędzić !! Życzę zdowia !!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Choróbsko to samo, od września. W pewnym sensie znane, stare i oswojone, bo astmę mam od zarania dziejów, ale tym razem zdziczała kompletnie, szaleje i wycina hołubce. A ja sobie posapuję żałośnie.

      Usuń
  6. Jak wiadomo - nieartykułowane ciałko wśród zbieraczy znajduje się kilka pozycji niżej niż to fashionistkowe, stąd ten natłok samotnych głów i belly button z gumowymi nogami na wyprzedażach. Ale jak widać, lalka bez ciałka fash też może być piękna i dostać drugie, lepsze życie. Miło się czyta takie wpisy! Ale muszę przyznać, że ubrałaś ją równie fajnie :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Głowa ubranie przywiozła ze sobą, widać miała nadzieję, że coś się wydarzy ;)

      Usuń
  7. jak widać pytanie: "co ważniejsze, głowa czy ciało?" dotyczy nie tylko ludzi, ale lalek również, które sa przecież na obraz i podobieństwo, ciekawe, czy bogowie tez zadają sobie to pytanie (rzecz z bezcielesnością i wcielaniem ; ) )
    śliczne jest to uczucie, kiedy ktoś z pasją coś ratuje i cieszy się tym, czuć to w Twoich historyjkach. na tę cześć hip hip hura, i ja się cieszę, że tacy "wariaci" są na świecie (w znaczeniu pozytywnym wariaci, rzecz jasna)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, naprowadziłaś mnie na trop. Lalka po przeszczepie (ciała albo głowy) to po prostu lalka w nowym wcieleniu :)

      Usuń
  8. Wracaj do zdrowia raz dwa. Nie ma się co obijać :)
    Podoba mi się ta Twoja pasja :)

    OdpowiedzUsuń
  9. To byłam ja, Veni. Nie wiem co zastąpiło podpis, ale gdybyś otworzyła dostęp dla komentarzy dla opcji "nazwa/adres url", to bym była raz dwa dobrze podpisana :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi bardzo, że do mnie trafiłaś :)
      Zmieniłam ustawienia, teraz komentować może każdy. Zobaczymy, co z tego wyniknie.

      A może to twój nr seryjny?...

      Usuń
  10. Ojej, ojej, to ja już wiem...
    Nawiasem mówiąc mamy z Bartem więcej plastików, ale do tej pory żyłam w przeświadczeniu, że wszystkie u mnie.
    Ładnie wygląda, u mnie by tak nie wyglądała - jest nieszczęsna przedstawicielką grupy, która zupełnie nie przypadła mi do gustu, ale cieszę się, że znalazła nowy dom w którym jest chciana, no i w którym znów jest lalką.
    Zdrowia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rodzina się Wam powiększyła o jedną córkę na północy ;)

      Usuń
  11. Śliczny łepek, miała szczęście, że trafiła do Ciebie.
    Uwielbiam jak wymęczone lalki odzyskują dawne piękno :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przywracanie do życia cieszy mnie dużo bardziej niż zapudełkowana piękność. Może to i lepiej, oszczędzam ;)

      Usuń
  12. świetnie się prezentuje w nowej postaci:) Ładnie ją ubrałaś, butki chyba od My Scene?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta, butki scenkowe. Doskonale się sprawdzają jeżeli nie ma się - jak ja - stojaka. Lalka sama stoi, o ile mocno nie powieje ;)

      Usuń
  13. Fajne ujęcia, ciekawe przemyślenia. Witaj Madelaine, dzięki za odwiedziny mojego bloga. Będę u Ciebie często.

    OdpowiedzUsuń
  14. Lalki zyskują nowe życie :)

    OdpowiedzUsuń