niedziela, 9 września 2012

Jesienna dziewczyna

Zabawę zaproponowała Szara Sowa na swoim blogu.
Zasady są proste:

1. Raz w miesiącu na swoim blogu trzeba umieścić post ze zdjęciem lub zdjęciami na zadany temat.
2. Czas od 1 do końca każdego miesiąca, zupełnie dowolnie.
3. Na zdjęciu musi być lalka lub jej część.
4. Zdjęcie ma być ilustracją do tytułu lub treści zadanej na ten miesiąc piosenki Starszych Panów.
5. W pierwszym poście należy zaznaczyć, że chodzi właśnie o naszą zabawę (link)
6. Zgłoszenia w komentarzach do tego posta wraz z linkiem do swojego bloga.

Piosenki z Kabaretu Starszych Panów wielbię od lat (no, nie wszystkie, ale wyjątków jest niewiele). Na wzięcie udziału w jakiejś blogowej zabawie miałam ochotę od dłuższego czasu, ale robienie zdjęć na temat, codziennie, nieco przerasta moje możliwości przerobowe. Raz w miesiącu - to jest to

Jesienną dziewczyną została Westley, zwana do niedawna rozczochrańcem :)

Z czym kojarzy mi się jesień?

Przede wszystkim z potrzebą wędrówki:

I jeszcze...

Ze słonecznikami:


Z jabłkami:




Z nawłociami, czyli polską mimozą (wyobrażacie sobie wiersz "Nawłociami jesień się zaczyna..."? ;) ):


A jesienna dziewczyna to oczywiście dziewczyna z chryzantemami. Dobranymi odpowiednio do skali :)


Przepiękna pogoda dzisiaj, szkoda, że taki wrzesień nie może trwać do grudnia :)

niedziela, 19 sierpnia 2012

Annika i Westley

Nareszcie. Obydwa rozczochrańce są już umyte i ubrane. Długo to trwało, wiem.
Prawdę mówiąc samo mycie odbyło się natychmiast, zatrzymałam się na doprowadzaniu do ładu włosów. Wyglądały na pierwszy rzut oka dużo lepiej, w rzeczywistości obydwie panny miały na głowie wielkiego kołtuna.
Zależało mi na dwóch rzeczach - żeby nie wyrwać wszystkich włosów i żeby te, które zostaną, nadal było kręcone.
Chyba mi się udało.
Szanowni państwo, przedstawiam Annikę :)
(jako Annikę z Barbie i Magia Pegaza rozpoznała ją ajatoco)


Udało się domyć, chociaż zostały niewielkie plamki na czole i nodze, chyba od lakieru do paznokci, a ja notorycznie zapominam o kupieniu zmywacza. Sukienka wymagała tylko doprania i zawiązania na kokardkę jednej tasiemki ;) To całkiem sprytna sukienka, wystarczy ją rozpiąć na plecach i przekręcić... i mamy całkiem inny strój.

A teraz Westley.

Z jej włosami miałam więcej problemów, na szczęście uniknęłyśmy oskalpowania. Co prawda nie ma takich ładnych splotów, ale włosy są rozczesane, kręcone, pachnące i w ogóle.
Sukieneczkę wydziergałam ja sama, osobiście. Nie wiem, co mi się stało w głowę, ale postanowiłam przypomnieć sobie, jak się robi na szydełku. Bolały mnie palce obydwu dłoni, język (od zagryzania...), a mózg chyba parował co jakiś czas.
Ale dałam radę! Efekty co prawda nie są powalające, ale i tak czuję się szalenie dumna :D

Czy ktoś może mieć pojęcie, jak ta panna ma na nazwisko?


W tle wystąpiły kawałek drogi, łąki, lasu i dzika jabłonka.

sobota, 11 sierpnia 2012

Krystle i pajacyk

Obiecywałam sobie, że tego nie zrobię - dopóki zdobyta niedawno w SH Westley nie odzyska fryzury. Ale cóż, nie miałam siły się opierać ;)
Zwłaszcza, że tym razem to naprawdę okazja - obydwie laleczki wsadzone do foliowej torebki były wycenione na... 7zł. Był też z nimi klonik, ale po oględzinach odłożyłam go do kosza.

Moje nowe rozczochrańce póki co prezentują się tak:


Pierwsza z lewej to tytułowy pajacyk, z powodu ciałka. Ma pomalowane (firmowo) paznokcie i płaskie stopy - hurra, to pierwsza taka moja lalka! :)
Druga lalka to Krystle. Musiałam ją tak nazwać, połączenie zabójczej grzywki, makijażu i sukienki będącej skrzyżowaniem koszuli nocnej z suknią ślubną natychmiast zagrało mi w głowie muzyką z serialu Dynastia :D

I jeszcze zbliżenie buziek. Zdjęcia poniżej krytyki, wiem, ale ciemno było dzisiaj.


Podoba mi się jej delikatny uśmiech. Grzywkę jakoś przecierpię ;)


Charakterystyczne kolczyki i makijaż.
Tradycyjnie już - nie mam pojęcia, co mam... a Wy mi pomagacie :)
Panna Krystle to tak naprawdę Barbie and the Beat.

----

Jeszcze małe uzupełnienie muzyczne.



sobota, 4 sierpnia 2012

błysk w oku

Domyślałam się, że jest fotogeniczna, ale nie spodziewałam się, że aż tak :)


A to tylko wykadrowane zdjęcie przed myciem (i czesaniem, za które jeszcze się nie zabrałam). Bawiłam się wczoraj Instagramem i musiałam się podzielić efektami :)

piątek, 3 sierpnia 2012

miniaturka

Przy okazji robienia porządków na innym blogu przypomniałam sobie o miniaturowym filmie przygodowym. Miniaturowym podwójnie - ze względu na długość samego filmu i rozmiar główniej bohaterki.



Pozycja obowiązkowa każdego, kto interesuje się miniaturami :)

----

Od kilku dni mam okres ciszy. Siedzę z palcami zawieszonymi nad klawiaturą i z całego kłębowiska w głowie wyciskam tylko kilka suchych zdań. Bardzo dużo, za dużo myśli, bardzo mało słów, rozmowa sprawia mi trudność (wyjątkiem było wczorajsze popołudnie, kiedy monologowałam w domu, mąż-niemąż słuchał, a w jego oczach narastało pytane "skończyłaś?").
Chyba muszę się zastanowić, co dalej. Nie, nie ze mną, nie z życiem, nie z Polską, ograniczę się do przemian na blogach.
A może mi minie, za dzień, dwa. Się zobaczy.