niedziela, 3 marca 2013

Lalkowy Marzec Linkowy, czyli co twoja lalka robi nocą

Zabawę zaproponowała Maverika - dziękuję bardzo, potrzebowałam jakiegoś kopa żeby zmusić się do ożywienia bloga :)

-----------------------



Od jakiegoś czasu - dokładnie od dnia, kiedy przyniosłam do domu zdobytą w SH fashionistkę bez dłoni - zastanawiam się co z tą niekompletną ręką zrobić. Jak widać mój problem zajął także jedną z lalek, która postanowiła wziąć sprawy we własne - nomen omen - ręce...

poniedziałek, 21 stycznia 2013

nazwijmy to przemyśleniami

Sinatra.
Nikki z pieskiem.
Jeszcze jedna zapudełkowana od lat panna, o której chcę/muszę opowiedzieć.

Kilka trupkowych My Scenek, doprowadzanych - bardzo powoli - do porządku.
Kilka Barbie j. w.
Kilka (...naście?) panien, które mam od lat, a które czekają cierpliwie na odkurzenie.
Trzech panów do towarzystwa, j.w.

My Scenka, którą kupiłam z okazji WOŚP za niewielkie pieniądze, ubrana, względnie zadbana, z pięknymi, długimi rzęsami, oryginalnie wyglądała tak:

Moja ma tylko sukienkę i buty do niej, okulary i płaszcz.
I też chciałaby, żeby o niej napisać nieco więcej.

No i co?
No i nico ;)

Potrzebne są jeszcze: czas, chęci i warunki. Występujące w komplecie.
A jakoś tak mam ostatnio, że zawsze brakuje chociaż jednego składnika.
Ale nie traćmy nadziei ;)

niedziela, 6 stycznia 2013

zwariowałam

...i chyba nie żałuję.
Chyba, bo biorę pod uwagę, że jutro, pojutrze, za tydzień... przyjdzie opamiętanie, a z nim wielki okrzyk (w duszy, rzecz jasna): "Co ty zrobiłaś???".
Ale to może jutro, pojutrze, za tydzień. A może i nigdy, kto wie ;)
Nie, to nie było veni, vidi, vici. Pojechałam, zobaczyłam, pomacałam, odstawiłam na półkę. Dopiero po dobie pojechałam... wzięłam, zapłaciłam...
I mam ją. Niewątpliwie najdroższą lalkę w mojej głównie secondhandowej zbieraninie.
Sinatra.
Aż chce się zanucić :)

Zdjęcie nocno-ajfonowo-instagramowe, lepsze będą później.


wtorek, 25 grudnia 2012

Dobrze Wam życzę

Przecież wiecie :)
Życzę wszystkim dobrych, spokojnych świąt.
I spełnienia marzeń - byle nie wszystkich, warto zostawić sobie kilka na następną okazję :)




niedziela, 16 grudnia 2012

grudzień śmignął

Właściwie nie wiem kiedy, ale faktem jest, że śmignął. Codzienność to wyczerpująca i czasożerna choroba.
Z każdym rokiem czas jest coraz mniej rozciągliwy, prawda? ;)

Na zimowy spacer wykorzystałam odrobinę niedzielnego światła, niewiele go było, bo jest odwilż i cały świat poszarzał.
W roli modelki wystąpiła bezimienna panna z SH (to już jej drugi występ na blogu, debiutowała w poprzednim, herbacianym wpisie). Panna może wygląda wielkomiejsko, ale jest najprawdziwszą wieśniaczką, stąd brak architektury w tle ;)


 Pokręciła się tu i ówdzie, stwierdziła, że zimno jej w nos i odeszła w siną dal...



Jak widać - na całej połaci śnieg.
Zgodnie z grudniowym tematem zabawy zaproponowanej przez Szarą Sowę. Całe szczęście, że wreszcie spadł śnieg, bałam się już, że trzeba będzie robić zdjęcia na prześcieradle ;)

P.s. Jak zwykle, nic o modelce nie wiem. Ma artykułowane ciałko i śliczną buzię, byłaby w stanie nienagannym gdyby nie fryzjerskie zabiegi poprzedniej właścicielki. Ale z krótszą fryzurą jest jej bardzo do twarzy ;)