czwartek, 11 kwietnia 2013

Betty Teen i lekarze

Coś czuję, że jak tak dalej pójdzie lalki zaczną mi się kojarzyć z lekarzami. Nie, nie są chorowite - to ja mogę sobie pozwolić na polowania w SH najczęściej właśnie wtedy, kiedy idę do lekarza; w inne dni praca mi nie pozwala.
Chociaż akurat dzisiaj praca pomogła... wysyłając mnie... do lekarza. Niech żyją badania okresowe :D

W SH było kilka niezidentyfikowanych klonów, dwie panny z Lucky Ind. - jedna z krzywym makijażem, druga z krótką szyją, no i one.
Moja trójeczka ;)
Główna bohaterka oczywiście na pierwszym planie.



Betty Teen ma artykułowane nogi i napis Tong na głowie. Ma też niestety otwarte złamanie prawej kostki, rzęsy w zaniku (można je trochę wyczuć palcem na prawym oku) i standardową fryzurę, do tego strój taki, jakby zwiała z wędrownego cyrku... ale i tak jest śliczna i spogląda na świat ze spokojem, pełna zadowolenia z siebie :)
Kim jest golasek nie mam pojęcia, panna z grzywką to Sweetheart Barbie, gdybym była uważniejsza przy robieniu zdjęcia, byłoby widać serduszko, które ma na szyi.




Włosy Betty są rzeczywiście fatalnej jakości, ale jej fryzura i tak mi się podoba, przez bardzo miłe skojarzenie :)

(zdjęcie Barbary Wrzesińskiej i Wojciecha Pokory bezczelnie pożyczyłam z sieci :))

Postaram się jakoś te lalki doprowadzić do ładu i pokazać w lepszym stanie. Jest nadzieja, że mi się uda, chyba już naprawdę idzie wiosna.

poniedziałek, 25 marca 2013

LML - kot

Nie mam w domu kota.
Moja kotka Filomena odeszła do krainy wiecznych łowów rok temu i nie znalazł się jeszcze godny następca, potrafiący objąć rządy wśród sześciu psów. To nie lada wyczyn, wiem, a jednak Filomena to potrafiła. Przez dziesięć lat była królową podwórka.
Tak, podwórka. Kota domowego mieć nie mogę, z powodu alergii-giganta.

Nie mam w domu kota-zabawki. Uświadomiłam to sobie teraz, zastanawiając się jaki kot może zapozować z lalką do ostatniego odcinka Lalkowego Marca Linkowego.
Na to, żeby było to zdjęcie Tomasza Kota wpadłam przed sekundą. Za późno ;)

Musiałam więc sięgnąć po pomoce naukowe. Niezastąpiony okazał się być jak zwykle Wujek Google.

kot domowy – udomowiony gatunek ssaka z rzędu drapieżnych z rodziny kotowatych



kot – określenie każdego ssaka z rodziny kotowatych


i jeszcze:

kot – w gwarze łowieckiej zając
Kot – polski miesięcznik dla miłośników kotów
Kot – jezioro na Pojezierzu Mrągowskim
Kot – wieś w Polsce położona w województwie warmińsko-mazurskim, w powiecie szczycieńskim, w gminie Jedwabno
Kot – polskie nazwisko szlacheckie
Kot – film produkcji amerykańskiej będący ekranizacją książki amerykańskiego pisarza Dr. Seussa
KOT – skrót od nazwy Kolarska Odznaka Turystyczna, odznaki turystyki kwalifikowanej ustanowionej przez Komisję Turystyki Kolarskiej Zarządu Głównego PTTK
kot (inaczej drapak/drapacz) – mała kotwica, używana do kotwiczenia małych łodzi i wyławiania zatopionych przedmiotów
kot (ang. trackball) – zamiennik myszy komputerowej
kot – w polskiej gwarze żołnierskiej żołnierz służby zasadniczej o krótkim stażu




Są jeszcze koty z kurzu, gatunek dość powszechnie występujący w moim domu ;)

Dobranoc :)

poniedziałek, 18 marca 2013

Lalkowy Marzec Linkowy - Wiosna. Wiosna???

Wiosna, tia.
Udało się znaleźć jakieś bazie, pojawiły się tydzień temu i póki co są jedynym przebłyskiem nadziei, że zima kiedyś, może, ewentualnie... minie...
Albo i nie...
Piąty miesiąc zimy. Niech Was nie zwiedzie to, że tak mało śniegu w tle, już dzisiaj ma napadać więcej ;)





Na szczęście można się pocieszać pieśnią wiosenną w wykonaniu... Sikory ;)


czwartek, 14 marca 2013

nie na temat

Możliwe, że idzie wiosna, ale naprawdę trudno mi w to uwierzyć. Samochód rano odmówił współpracy, więc zostałam w domu... pół dnia przesypiając.
A mężczyzna domowy zajmował się twórczością filmową :)


poniedziałek, 11 marca 2013

Ryż (Lalkowy Marzec Linkowy)

Byłam do dzisiejszego tematu kompletnie nieprzygotowana - okazało się, że w szafce mam kilka opakowań makaronu i spory zapas kaszy gryczanej.
Ryżu jak na lekarstwo.
Noc, śnieg pada, a do sklepu daleko, oj daleko.

Myślałam, że przepadłam z kretesem, na szczęście udało się wygrzebać gdzieś w kącie szafki jedno ziarnko.
Ostatnie.
Nasz skarb ;)