niedziela, 23 lutego 2014

BA, czyli lalkowy alfabet

Chciałam wziąć udział w zabawie od pierwszej litery, ale zapadłam w sen zimowy i nie zdążyłam z agrafką. Miałam pomysł, miałam lalkę, zrobiłam nawet kilka zdjęć... a potem zabrakło mi rozpędu na zrobienie wpisu.
Dopiero prawdziwie wiosenne słońce zmobilizowało mnie do wzięcia do ręki aparatu...
Proszę państwa, oto balon:


A jako post scriputm rzeczona agrafka:

----------------

W sesji udział wzięli: klonik Ddung, Nikki oraz balon. Różowy.
Błękitne niebo i chmurki gratis :)

sobota, 4 stycznia 2014

Panna Holly

Dzisiaj pora na drugą pannę świąteczną. Pannę, która miała się pojawić na blogu już rok temu, ale przypomniałam sobie o niej parę tygodni po świętach. Obiecałam jej sesję pod koniec 2013... i znowu zapomniałam, lansując Noelkę.
Nie miała dziewczyna szczęścia ;)

Oczywiście już po świętach przypomniałam sobie znowu, przez dwa dni ubolewałam nad swoją sklerozą. Albo roztrzepaniem. Albo kompletnym brakiem organizacji.
Nieważne.

Kiedy próbowałam zidentyfikować niebieskooką blondynkę zastanawiałam się przez chwilę, skąd ja tę zabawną drobną buźkę kojarzę. Poddałam się zakładając, że pewnie widziałam podobną gdzieś kiedyś u kogoś, na jakimś blogu. A od dwóch dni zła byłam na siebie, że zagapiłam się z pokazaniem na blogu lalki w świątecznej sukience, więc znowu będzie musiała rok poczekać.

Aż zajrzałam na forum i doznałam olśnienia.

Lalka w świątecznej sukience, od roku czekająca na swoje pięć minut, to właśnie znajoma zabawna buzia.

 - Co za czasy! Do bielizny musiałam się rozebrać żeby ktoś się wreszcie łaskawie zainteresował!
 


A tak komponuje się z krzewem, któremu zawdzięcza imię.



Kupiłam ją od cholery dawno temu, może nawet w latach 90, bo co kilka lat miałam takie zrywy, żeby sobie kupić lalkę, rozpakować, pomacać i schować na szafie. Lalkowy coming out nie był łatwy ;)
Przeleżała ten czas w pudle, oryginalne pudełko wyrzuciłam niestety od razu. Jest więc w stanie niemal nienaruszonym, była tylko lekko zakurzona. Straciła pantofelki (ale nie wydaje mi się, żeby były wybitnie unikatowe, obstawiam zwykłe białe szpilki), a jej włosy przyprószyła siwizna - a przynajmniej tak to wygląda. W rzeczywistości to tylko wykruszający się z włosów klej, którym lalka miała usztywnione karbowanie. Nie czyściłam go, bo chciałam ją pokazać w stanie najbardziej zbliżonym do fabrycznego.
Sukienka, którą lalka ma na sobie, jest nieco absurdalna z naszego punktu widzenia - na ramiączkach, ozdobiona lekką koronką, ale za to w bożonarodzeniowe wzory? Najwyraźniej moja czekoladka spędzała święta w bardziej tropikalnych klimatach.
Chociaż w tym roku... sukienka wygląda podejrzanie dobrze.
Wygoniłam pannę w plener, oczywiście ze względu na światło.
Poszła na spacer z siostrą, dla porównania. Siostra w futerku, na bogato ;)


 - Ale tatusia chyba masz innego?


Świąteczna Susy ma namalowaną białą bieliznę, sygnaturę CO na plecach, karbowane włosy i czekoladową skórę. Ciałko TNT, nogi zginane na dwa kliki.
Na zakończenie jeszcze zdjęcie w bieliźnie z fleszem, bardziej czekoladowo :)


wtorek, 24 grudnia 2013

Noelka

Nasza znajomość zaczęła się 30 kwietnia.
Panna czekała oczywiście w znajomym koszu w SH. Rozczochrana, w bezczelnie zimowym stroju (prowokacja tym większa, że w tym roku śnieg leżał do kwietnia), bezwstydnie zadowolona z siebie.
Niemal kompletna, zagubiły się kolczyki, śnieżynki i prezent. Ale to nic, pewnie i tak w środku nic nie było ;)


Kupiłam to zimowe nieszczęście i schowałam na pół roku. Czekała cierpliwie, pewna swego.
Nie zapowiadali końca świata, więc święta musiały nadejść :)


Imię nasunęło się samo - Noelka.
Przed kąpielą miała jeszcze swoje firmowe loki, niestety zamienione w lekko sfilcowanego mopa. Na szczęście Bratzki mają naprawdę piękne, gęste włosy, dało się je wyczyścić i rozczesać. A loki... może kiedyś nakręcę, kto wie.
Dzisiaj Noelka prezentuje fryzurę a la Violetta Villas ;)

Przepraszam za monotonne i nieostre zdjęcia, modelka była pełna dobrych chęci, ale choinka nie chciała współpracować...






I jeszcze rzut oka na stan sklepowy:




Wesołych Świąt!

czwartek, 12 grudnia 2013

50

Oczom nie wierzę :)
50 obserwatorów? Pięćdziesięcioro?
Dziękuję Wam bardzo za skrzydła.
Trzeba to będzie jakoś uczcić, prawda? No ba.


A żeby nie było całkiem bezlalkowo, skorzystam z okazji i pokażę Wam Susy.
Lalki z second handów dzielą się przede wszystkim na te wyciągane za nogi albo za włosy. Susy wyciągnęłam za nogi ;)


Lalka jest dość ciężka, ma ciałko TNT, niemal bliźniaczo podobne do ciałka Petry - dłonie wyglądają jak zrobione z tego samego odlewu. Na plecach sygnatura CO.
Włosy jak widać porządne, wymagały tylko umycia i rozczesania. Są ładne, ale dosyć sztywne. Grzywki nic nie ruszy ;)
Buzia... zabawna. Miła. Nie jestem pewna, czy odważyłabym się powiedzieć, że ładna.
Oryginalnie nie miała biżuterii, ale nie była całkiem goła - miała na sobie białe stylonowe majtki.

O tym, że to Susy dowiedziałam się dzięki forum, najprawdopodobniej to Baby Sitting Susy.


  


Pięćdziesięcioro obserwatorów? No naprawdę... :D

środa, 11 grudnia 2013

takie małe

Poranek po huraganie był piękny. Trochę mroźny, oszałamiający bielą i błękitem.
W sam raz na krótki spacer.

Pamiętacie, jak pokazywałam dwie małe Bratz, kupione w reklamówce z ubrankami i obuwiem? Nareszcie była okazja, żeby chociaż trochę je pokazać.

Oto one. Dwa cukierki na śniegu (nie licząc psa).



Niestety śnieg był zbyt puszysty, żeby szaleć z pozowaniem. Udało się tylko na ścianie zaspy.